Czy warto sprawdzać jakość prądu?

W przeciągu ostatniego roku, musieliśmy wymienić w domu niemal wszystkie urządzenia zasilane energią elektryczną, z gniazdka. Pierwszy dokonał żywotna nasz telewizor. Nie dopatrywałam się w tym nic dziwnego, miał już ponad pięć lat i już dawno skończył się jego okres gwarancji. Niestety, wielu producentów wykonuje towar o niskiej jakości, który psuje się tuż po zakończeniu okresu gwarancji, żeby zapewnić sobie rynek zbytu w przyszłości.

Nasze sprzęty zostały całkiem zniszczone

jakość energii elektrycznejNiedługo po telewizorze, padł nasz komputer stacjonarny. Po bliższych oględzinach, mąż stwierdził, że spaliła się płyta główna, która jest najważniejszą częścią komputera. Naprawa kosztowała nas dość sporo. Kolejną ofiarą była nasza półtoraroczna lodówka. Na szczęście mogliśmy odesłać ją do naprawy w ramach gwarancji. Mąż opowiedział panu z serwisu, o naszej serii psujących się sprzętów. Po wysłuchaniu historii, spec poradził nam, żebyśmy zmierzyli jakość energii elektrycznej. Myślałam, że facet zwariował, przecież prąd w gniazdku jest taki sam w każdym domu. W drodze powrotnej z serwisu, podzieliłam się moimi wątpliwościami z mężem, na co się roześmiał. Po wybuchu śmiechu wytłumaczył mi, że prąd może mieć różne natężenie, częstotliwość oraz napięcie. Pomiar tych parametrów pozwala ustalić jakość dostarczanej energii. Jeszcze tego samego dnia mąż zadzwonił do firmy zajmującej się pomiarem jakości prądu. Po kilku dniach zjawił się u nas fachowiec, który podłączył jakąś aparaturę do licznika w naszym domu. Stwierdził, że niektóre z parametrów nie mieszczą się w normie i musi dokonać szczegółowych oględzin. Sprawdził stan naszych gniazdek elektrycznych, tam, gdzie były podłączone sprzęty, które zostały uszkodzone, a nawet obejrzał stan naszych przedłużaczy i kabli, którymi były podpięte różne urządzenia elektryczne. Zajrzał też do puszek, gdzie są ukryte połączenia przewodów instalacji elektrycznej w naszym domu. Na tej podstawie orzekł, że nasza instalacja elektryczna jest w dobrym stanie, ani nie pobieramy więcej mocy, niż przeciętne gospodarstwo domowe, czyli wina leży po stronie dostawcy prądu. Na koniec wydał nam dokument poświadczający, że dokonał odpowiednich pomiarów.

Polecił nam udać się z tym dokumentem do siedziby dostawcy prądu i złożyć reklamację, że nie wywiązuje się on należycie ze swojej części umowy. Zrobiliśmy tak, jak nam doradził fachowiec od prądu. Napisaliśmy reklamację, w której zażądaliśmy zwrotu poniesionych przez nas kosztów. Cały czas czekamy na jej rozpatrzenie, ale jesteśmy dobrej myśli, bo prawda leży po naszej stronie.

Czy warto sprawdzać jakość prądu?
Przewiń do góry